BDO Spółki Giełdowe nr 12 (1) Grudzień 2008
A A A
Kryzys? Spytajcie Bush’a(Autor: Piotr Pająk, Źródło: Portal IPO.pl)
Prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva mówi dziś, iż skończyły się czasy, kiedy o rozwoju jego kraju decydował Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Co znaczą te słowa? W czasach zdominowanych przez niepewność, kiedy swoje znaczenie straciło nawet powiedzenie „masz to jak w banku", Lula czuje się niezwykle pewnie. I ma do tego podstawy.
Z tzw. krajów BRIC, czyli Brazylii, Rosji, Indii i Chin, najważniejszych rynków rozwijających się, tylko kraj z Ameryki Południowej nie ma większych powodów do zmartwień. Chiny zwalniają wraz z ze spadkiem popytu na ich produkty, co wywołane jest globalnym spowolnieniem gospodarczym. Wzrost PKB Państwa Środka spadł w III kwartale, po raz pierwszy od dawna, poniżej 10 proc. Gospodarka Rosji, której rezerwy walutowe rosły jeszcze w lipcu w błyskawicznym tempie wraz ze wzrostem cen surowców, dzisiaj znalazła się w trudnym położeniu. Globalne spowolnienie spowodowało gwałtowny spadek cen ropy, a w wraz z nim spadek dochodów Kremla. W dodatku z moskiewskiego parkietu zaczęli panicznie uciekać zachodni inwestorzy, co spowodowało załamanie indeksów RTS i MICEX.
W efekcie rosyjska giełda zanotowała rekordowe spadki, a znaczącemu osłabieniu uległ rubel. Panika na światowych rynkach finansowych dała znać o sobie również w Indiach. Gdy pojawiły się obawy, iż największy indyjski bank ICICI może mieć problemy z płynnością, jego akcje gwałtownie spadły, a ucieczka przestraszonych inwestorów spowodowała deprecjację indyjskiej waluty do rekordowo niskiego poziomu. Indyjski bank centralny dołączył ostatnio do grona swoich odpowiedników w krajach rozwiniętych, które obniżyły stopy proc., a także ratowały system bankowy gigantycznymi pożyczkami.
Globalne zamieszanie nie pozostało bez wpływu na rynek brazylijski, co wynika zresztą z logiki, jaką rządzą się rynki finansowe. Chociaż giełda w Sao Paulo straciła w ciągu ostatniego roku aż 40 proc., to jednak z indeksów giełdowych państw BRIC właśnie brazylijska Ibovespa była najbardziej odporna na pesymistyczne nastroje wśród inwestorów. W analogicznym okresie indyjski S&P/CNX 500 stracił 44 proc., natomiast rosyjski RTS i chiński FTSE Xinhua 200 - po 66 proc. O tym, że spadek, jaki zanotowała Ibovespa jest, jak na obecne czasy, niczym nadzwyczajnym mogą świadczyć choćby roczne wahania indeksów Nikkei (-46 proc.), DAX (-39 proc.) czy DOW (-35 proc.).
Nowa potęga na surowcowej mapie świata
Prezydent Brazylii ma jeden, niezwykle ważny powód do optymizmu. Powodem tym są surowce naturalne. Petrobras, czyli brazylijska spółka zajmująca się wydobyciem ropy i gazu przygotowuje się obecnie do uruchomienia platform wiertniczych w rejonie nazwanym Tupi, oddalonym o ok. 200 km od plaż Rio de Janeiro. Dokładnie rok temu odkryto tam złoża szacowane na 5-8 mld baryłek ropy, chociaż przedstawiciele spółki mówią nieoficjalnie o złożach kilkakrotnie przewyższających tę liczbę.
Niewątpliwie Petrobras posiada możliwości, aby stać się jednym z najważniejszych graczy na globalnym rynku producentów ropy naftowej. Już teraz jest pod względem kapitału piątym, największym koncernem w obu Amerykach. Zbawienna dla Petrobrasu okazała się decyzja poprzedniego rządu Brazylii o sprzedaniu 60 proc. akcji spółki na giełdzie, a także o wpuszczeniu na rynek zagranicznych firm, które okazały się dla Petrobrasu dobrymi partnerami. Wraz z Brazylijczykami ropę ze świeżo odkrytych złóż wydobywać będą Brytyjczycy oraz Portugalczycy. Brytyjski BG Group posiada 25 proc. złóż Tupi, natomiast portugalska Galp Energia - 10 proc.
Jeśli Brazylijczycy uporają się z problemami technicznymi (odkryte złoża znajdują się 5-7 km pod powierzchnią wody, natomiast technologie Petrobrasu umożliwiają wydobycie na głębokości 3 km) Brazylia stanie się jedną z paliwowych potęg. W dziedzinie produkcji energii Brazylijczycy mają jeszcze jeden atut. Nie patrząc na zapasy ropy naftowej, już dawno temu zaczęli rozwijać technologie związane z produkcją biopaliw. Dzisiaj są największym producentem etanolu na świecie, a większość brazylijskich samochodów napędzana jest przez biopaliwa. Z tego względu na Brazylię, jako na potencjalnego partnera, patrzą poszukujące dywersyfikacji źródeł energii Stany Zjednoczone. Tylko w tym roku do USA trafić ma 3 mld litrów brazylijskiego etanolu.
Deus e brasileiro
Czynnikiem odróżniającym Brazylię od większości państw na świecie jest fakt, iż kryzys na rynkach finansowych nie przekłada się na jej gospodarkę, która znajduje się w świetnej kondycji, a skala inwestycji, które zostały rozpoczęte w ostatnich latach pozwala Luli patrzeć w przyszłość z optymizmem. Prezydent Brazylii jest mimo globalnego chaosu w świetnym nastroju i często używa swojego ulubionego powiedzenia „Deus e brasileiro", czyli „Bóg jest Brazylijczykiem". Brazylia różni się w tym względzie od innych państw regionu, które bazują na eksporcie ropy (Ekwador, Boliwia), eksporcie miedzi (Chile) czy eksporcie generalnie (Argentyna). Państwa te z pewnością bardziej odczują globalne spowolnienie.
Brazylia jest też południowoamerykańskim liderem w przyciąganiu zagranicznych inwestycji. Inwestorzy zagraniczni dostrzegają potencjał ponad 180 mln rynku, a także doceniają bezpieczeństwo prawne, z którym na kontynencie może równać się tylko Chile. Dlatego Brazylia przyciąga każde 90 ze 100 dolarów trafiających ogółem do Ameryki Południowej.
Przed kryzysem, jaki ogarnął światowe rynki finansowe chroni Brazylię wysoki stopień regulacji sektora bankowego. Reforma z lat 90. wprowadziła surowe zasady w zakresie operacji bankowych, przede wszystkim przy udzielaniu pożyczek. Gdy na horyzoncie pojawiły się problemy z brakiem płynności, brazylijskie władze szybko zareagowały, rozluźniając restrykcyjną politykę w zakresie utrzymywanych przez banki rezerw.
Szacunek Chaveza
Brazylia, jedyny niehiszpańskojęzyczny kraj w Ameryce Płd., stała się politycznym liderem kontynentu. Jej pozycję potwierdził ostatni szczyt w Santiago de Chile, w czasie którego prezydent Lula z sukcesem wypełnił rolę mediatora w konflikcie pomiędzy prezydentem Boliwii Evo Moralesem a zbuntowanymi prowincjami jego kraju.
Jak pisano przy okazji szczytu w stolicy Chile El Pais, Lula da Silva, w przeciwieństwie do większości południowoamerykańskich przywódców nie decyduje a priori o tym, kto jest jego przyjacielem, a kto wrogiem. Ta cecha pozwala mu na utrzymywanie dobrych kontaktów z Chavezem, jak i z największym wrogiem prezydenta Wenezueli - George'm Bush'em.
*** << powrót zobacz także artykuły |
|
|||||||||||||||||||||||